Don't act like it's bad
I'm already dead
My home is your head..
ostatnio mam natlok.. sama nie wiem czego(?); z jednej strony zajec moze i faktycznie, z drugiej strony przyplywy lenistwa, z trzeciej znowu te mysli jak szpile i na koniec jeszcze choroba.
zatkany nos, goraczka i ogolne niedociumanie wplywa kiepsko na moja percepcje.
ale siedze, czasem mnie cos porwie, chcialoby sie porysowac, chcialoby sie porobic zdjecia.. ale z rysowaniem jak zwykle, albo tylko bazgroly na notatkach, albo kompletnie nic nie czuje. a zdjecia.. coz, narazie pogoda nie zacheca do spacerow (oby to sie szybko zmienilo), ale tak czy siak, znudzilam sie troche soba. chcialabym jakiejs nowej twarzy i moze wraz z ta twarza troche osobowosci. ktora by stymulowala, ktoraby przyniosla pomysly.
czuje sie zmulona, ale jednoczesnie z pewnych wzgledow moj umysl jest jakos.. jakby dobrze ując totalne przeciwienstwo? sama nie wiem..
znacie ten stan, kiedy najlepiej czujecie sie kiedy snicie?
ostatnio otworzylam swoje pudlo, do ktorego zbieralam rozne rzeczy. nie chce mi sie rozdrabniac nad tym co konkretnie znalazlam w srodku, ale te rzeczy wiazaly sie z tak wieloma latami wyjetymi z mojego zycia, ze postanowilam przysiasc nad tym dluzej. ostatnio malo co jest w stanie zrobic na mnie wrazenie, zatrzymac mnie przy sobie i spowodowac ze skupie na tym uwage w az takim natezeniu. i stalo sie. czytajac pewne rzeczy, plakalam, ogladajac inne smialam sie glosno. kilka z nich zabralam ze soba do krakowa. postanowilam, ze nie moga lezec tam w pudle na wysokiej szafie i po prostu nic nie robic. musza byc blisko mnie.
razem ze wspomnieniami wrocilo cos jeszcze. cos czego nie lubie i czego unikam, chociaz i tak uparcie do mnie wraca.
zal.
z kims chcialabym sie spotkac, do kogos innego napisac, przeprosic, wrocic do pewnych rzeczy. niektore z nich nie wiaza sie z niczym dobrym, a raczej jedynie z chwila przyjemnosci jednoczesnie ryzykujac sporo, ale podobno to norma w obecnych czasach
ale sie rozpisalam x-x,
nikt nie bedzie tego czytal.
ja wracam do mojego pana doktora.
love is a verb
love is a doing word
feathers on my breath
gentle impulsion
shakes me makes me lighter
feathers on my breath
teardrop on the fire
feathers on my breath
kupie poczucie spelnienia zyciowego. chocby w najmniejszym stopniu.
---












--
...Part of me is fighting this, but part of me is gone...
~~~~~~~~~~~~~~~~
--
98% of Deviants don't know the difference between "your" and "you're." If you're one of the 2% that wants to punch 'em, put this in your sig.
--
...Part of me is fighting this, but part of me is gone...
~~~~~~~~~~~~~~~~
--
ba!
--
...Part of me is fighting this, but part of me is gone...
~~~~~~~~~~~~~~~~
--
~ Give in to the music ~
--
~
--
...Part of me is fighting this, but part of me is gone...
~~~~~~~~~~~~~~~~
--
~
Previous Page12345...Next Page